Nadganiam kolorami teraz bo lubię być kolorowa i widoczna , ale zdecydowanymi. Jako dziewczynka nie znosiłam zabawy lalkami . Każdą nową lalką bawiłam się dosyć krótko i przeważnie tylko podczas wizyty koleżanek. wolałam młotki, śrubokręty, obcęgi, patyki, druty i śrubki. Jestem jednak zdecydowanie kobieca, a nie jakimś babochłopem o co oskarżają feministki ich przeciwnicy. Nie nienawidzę też mężczyzn. Wprost przeciwnie. Uwielbiam facetów miłych, delikatnych i uśmiechniętych, choć męskich, domytych i pachnących dobrą wodą po goleniu. Natomiast ukończyłam studia i studium podyplomowe, nigdy nie zwisałam na żadnym męskim ramieniu "bo jestem taka mala" , najwyżej w tańcu. Pracowałam i samodzielnie wychowywałam dzieci,sama kierowałam swoją karierą zawodową.Uważam, że kobiety powinny mieć równorzędny z mężczyznami dostęp do wszystkich stanowisk zawodowych i politycznych oraz takie samo wynagrodzenie jak mężczyźni na tych stanowiskach. Lubię siebie, działam społecznie i w polityce, znam mnóstwo wspaniałych , równie jak ja samodzielnych życiowo i zawodowo kobiet które lubię i cenię. Czy to, że potrzebujemy mężczyzn żeby zwisać na nich jak kobiety-bluszcze oznacza, że należy nami pomiatać i opluwać bo, w pojęciu seksistowskich kretynów i kretynek, nieudaczników zawistnych i złośliwych, jesteśmy babochłopami i lesbijkami? A gdyby któreś z nas nawet były, to co ? Lepsze to niż ktoś hetero kto tłucze rodzinę!
Jest jednak coś co mnie okropnie denerwuje i moim zdaniem, nie ma nic wspólnego z feminizmem. To zmiana na siłę rzeczowników z rodzaju męskiego na żeński. Jako filologa bardzo mnie to irytuje. Filolożka, psycholożka. ministra, a ostatnio w metrze, na plakacie "Warszawa nie boi się uchodźców" obok pani, sądząc po ubraniu uczestniczki Powstania Warszawskiego, przeczytałam ze zgrozą "powstańczyni" ! I co będzie "magistra" zamiast "magister", "kierowczyni" zamiast "kierowca" (w może lepiej kierownica?) i "inżynierka" zamiast "inżynier" ? No chyba jest jakaś granica tworzenia neologizmów ? Stanowczo wolę jak ktoś o mnie mówi tłumacz czy filolog. Nie jestem przez to i nie czuję się ani odrobinę mniej kobieca. Rzeczowniki z końcówką - lożka (filolożka) kojarzą mi się nieodparcie z papużką falistą.
Pozdrawiam wszystkich w tym Koleżanki Feministki, jak ja. Filolog i tłumacz choć baba
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz