Przegląd wojsk odbył się kilka dni temu. A potem z góry przyszedł rozkaz (rozkazy zawsze idą z góry) : wszyscy obcinamy spódnice. Mają być do połowy kolan czyś młoda czyś stara, zgrabna czy mniej... Dobrze ze nie nosimy bród jak carscy bojarzy, czy jacyś starozakonni, bo może kazano by obcinać brody.... a tak tylko spódnice. Mała strata, tyle tylko, że to nasze prywatne. Jak się wymaga to po prostu szyje się pracownikom odpowiednie stroje. Jednym się szyje, innym nie. Po uważaniu. Niektórzy dostają "z demobilu" jakieś ciuchy które przeleżały się w szafach. Trzeba je sobie uprać. Byłoby dobrze, gdyby z równym zapałem przeglądano mopy, wiadra i szczotki którymi codziennie sprzątamy. Pełno ich w kanciapach ale ich stan pozostawia wiele do życzenia. Sprzątnięte ma być super ekstra ale sprzęt już taki być nie musi. Dobrze, że nie każą przynosić własnych mopów z domu. Cóż... jesteśmy ostatnim ogniwem w przewodzie pokarmowym tej zacnej instytucji. Nawet panie sprzątające toalety stoją wyżej od nas w hierarchii . Inna spółka inne warunki . Znacznie lepsze, choć odpowiedzialność mniejsza. Atrakcyjnie wyglądać i ładnie pachnieć, stać nawet wtedy, kiedy ktoś siedzi na ławce i kontempluje bo to jego, gościa prawo no i przy okazji być niewidocznym. Jakoś ciężko to ze sobą pogodzić. Przy życiu trzyma mnie nadzieja na zmiany. Zmiany nadchodzą zawsze niespodziewanie. Masz dzień wolny, przychodzisz do pracy a tu... kilku osób niema, za to pojawiły się nowe. Czasem potrafi być całkiem ciekawie. Niestety nikt nikomu nic nie mówi więc szerzą się ploty. Powinni wydawać specjalne biuletyny bo można się całkowicie pogubić. Czekamy na następne, innowacyjne i jakże twórcze pomysły.
O czym będzie ten blog? Po prostu o życiu. Takim, jakim ono jest i o takim, o jakim każdy tak naprawdę marzy. Bo przecież wiadomo, że marzenia zmieniają świat i nie tylko świat, ale także nas samych. Bez nich byłoby postępu w nauce, w medycynie, nie byłoby wynalazków, wreszcie nie powstawały by filmy, obrazy, literatura. Zresztą świat bez marzeń byłby czymś absolutnie koszmarnym. Przynajmniej dla mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Najważniejsze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Najważniejsze. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 czerwca 2014
sobota, 17 maja 2014
MUZEALNE IMPRESJE
Noc muzeów
Tłumy tłoczą się przed wejściem
Bo przecież wypada być…
Biegną nieprzytomnie przez miasto
Jeszcze jedno muzeum muszą zaliczyć
Nie jakość, ale ilość jest ważna
Jutro rano, kiedy się obudzą
nie będą nawet pamiętali
co widzieli … przez sen
Do następnego roku
Kiedy znów będzie noc muzeów
Wysoka kultura
Kulturalne damy
i kulturalni panowie
Przyszli do muzeum
–
przybytku kultury
Omiatają niewidzącym wzrokiem
obrazy,
rzeczy, ludzi
Nie uśmiechają się
i
nie wiedzą co oglądają
Nie mówią dzień dobry
ani do widzenia
Pewnie ich tego nie nauczono
Znajomym powiedzą,
że
kulturalnie spędzili czas – byli w muzeum.
Wystawa
Obrazy, obrazy, obrazy
Las kolorów i złotych ram
Szare ściany i smród chemikali
Proszę nie dotykać,
Proszę się nie opierać…
Świeżo malowana ściana
Kurczy się z obrzydzenia
pod dotykiem spoconych rąk.
Nie róbcie jej przykrości
I tak ma dosyć dźwigania tylu obrazów
Wywyższeni
To żałosne, ale wywyższeni
wywyższają się sami…
Choć na co dzień są bardziej niż
wszyscy
Ułomni, grzeszni i śmieszni…
Drogie ubrania i gadżety dodają im
poczucia wyższości
Bez nich, odarci z kolorowych piórek
i wyrzuceni poza nawias
byliby zapewne nieważni dla świata
Cmentarz popiersi
Stoją sobie w równych szeregach
na magazynowych półkach
Spiżowe, marmurowe, kamienne,
drewniane i z gliny
Zakurzone i pokryte pajęczynami,
czasem bez ucha lub nosa
Niektóre upadły bo przeważyła
nieproporcjonalna głowa - większa od torsu
Kiedyś zdobiły pałace, gabinety,
sale obrad albo korytarze sejmowe
Znajdowały się w centrum uwagi i były
niemymi świadkami toczącej się historii.
Teraz pogrążyły się w zapomnieniu
… nikt nie zapala im zniczy i nie kładzie kwiatów
choć
są jakby na cmentarzu.
Czasem wystawia się je na światło
dzienne
ku przestrodze potomnym.
Muzealne magazyny
Z kątów muzealnych magazynów
Wychodzą duchy historii
Są świadkami i uczestnikami zdarzeń
Dźwigają ciężar zwycięstw i klęsk,
wzlotów i upadków.
Są ostrzeżeniem, jak pielęgnować
Zwycięstwo, aby nie zamieniło się
… w klęskę
Prawo do twarzy
Są twarze ładne, brzydkie,
śmieszne albo przerażające.
Jedne są owalne z regularnymi rysami,
Inne kwadratowe albo okrągłe i pucołowate.
Niektóre twarze są tak charakterystyczne
że nie sposób ich zapomnieć.
Każdy ma prawo to twarzy ale tylko
niektórzy zawsze zachowują twarz.
Dyktatorzy
Piłsudski, Hitler i Stalin.
Który z nich był rzeczywistym
dyktatorem
A który musiał pokonać wewnętrznych
i zewnętrznych wrogów?
Siedzieli kiedyś w szkolnych ławkach
Ale historia wystawia im oceny
dopiero po
latach…
Jaka nagroda czeka prymusa?
Posągi
Przechodzę obok posągów.
Niektóre z nich już dawno
powinny się znaleźć
na śmietniku historii
Kiedy tam staną już
… nie wracają.
Nigdy! Chyba że
w koszmarnych snach.
Nie chce się wierzyć,
że kiedyś składano pod nimi kwiaty
środa, 14 maja 2014
NOC MUZEÓW
Przed nami kolejna Noc Horroru . Przepraszam: Noc Muzeów. Tak tylko mi się napisało. Może uda się ją jakoś przeżyć w całości i w przytomności umysłu. Dzikie tłumy, tłumy,tłumy ... niektórzy, w stanie nieważkości, zapewne po opuszczeniu restauracji, na co wskazuje ich stan trzeźwości, kontynuują balangowanie w "kulturalnym otoczeniu". Małe dzieci, niemowlęta przy piersi (w sensie dosłownym), staruszki i staruszkowie z kijkami do nart. Narty na szczęście pozostawili w domu. Śpiące dzieci zwisają rodzicom w objęciach (w najlepszym razie) inne marudzą i słaniają się półprzytomne. No pewnie, w tym czasie powinny smacznie spać w swoich łóżeczkach. Wiele osób pstryka sobie fotki. Pewnie następnego dnia, kiedy odeśpią nocne zwiedzanie, zamieszczą je na którymś portalu społecznościowym szczycąc się, że kulturalnie spędzili czas. Pędzili od muzeum do muzeum żeby zaliczyć jak najwięcej, zupełnie jakby chcieli pobić jakiś rekord. Tyle tylko, że za kilka godzin zupełnie nie będą mogli opowiedzieć co widzieli bo przebiegali po muzeach na oślep udając prawdziwych koneserów sztuki. Najgorsi jednak są chyba uczestnicy zajęć plastycznych z domów kultury. Wiedzą "z całą pewnością", lepiej niż historycy sztuki i konserwatorzy, jak należy konserwować obrazy, gdzie z winy konserwatora pęka obraz, w którym miejscu niewłaściwie naniesiono farbę, ba, nawet spostrzegają błędy samego malarza i twierdzą zdecydowanie że oni namalowali by to znacznie lepiej. Miłego zwiedzania :)
sobota, 10 maja 2014
Dzień jak co dzień (wiadomości z Muzeum Najważniejszego)
W tym Najważniejszym właśnie pracuję, a właściwie.... nawet nie wiem czy można to nazwać pracą czy zaledwie egzystencją. Miało być chwilowo, zanim znajdę inną pracę a trwa już kilka lat. Pocieszam się, że nie rozdaję ulotek na ulicy bo przynajmniej mi deszcz na głowę nie kapie no i mam dostęp do urządzeń sanitarnych. Poza tym jednak wysoka kultura i sztuka. Tylko śmierdzi i duszno. Nawet jak wieje po głowie. Okna zabite na amen i zasłonięte. Taki trend. Przyszło z zachodu, a właściwie zostało podpatrzone i przyjechało w głowach. Tyle tylko, że tam już okna wszędzie odsłaniają ale nam przyjdzie na to poczekać... Za rok może dwa okna zostaną odsłonięte. Albo wcale, jeśli dyrekcja pozostanie ta sama. Żadna praca nie hańbi a tu dbają i o kulturę fizyczną i o rozgrywkę i doznania estetyczne. A więc rano bieg po schodach na drugie piętro. Kto chętny może jechać windą ale naraża się na nieuzasadnione opuszczenie stanowiska pracy bo winda w każdej chwili może stanąć. Jak w rosyjskiej ruletce: czasem się pojedzie a czasem nie. Zależy od tego, ile osób wskoczy dodatkowo do windy przez zamykające się drzwi .... jeszcze trzy damy i nie odjeżdżamy bo winda stoi! Najgorzej jeśli winda stanie po godzinach pracy bo cicho, ciemno, nasi elektrycy w domu, a pogotowie dźwigowe kto wie kiedy się zjawi. Więc po pracy najbezpieczniej schodzić na piechotę. A więc poranna gonitwa po schodach, połączona z wyścigiem do kanciapy z mopami i odkurzaczami i konewkami. Następnie ćwiczenia fizyczne: ręce oparte na kiju od mopa a następnie skłon, wysunięcie rąk z mopem, powrót, skłon. wysunięcie rak z mopem, powrót przez jakieś 15-20 minut. Jeszcze tylko pranie mopa i już czyści i pachnący, choć pot się po nas leje po tych porannych ćwiczeniach, możemy zająć swoje stanowiska pracy. Trudno się nie pocić: służbowe bluzki sztuczne aż trzeszczą a własnych, nawet tego samego kroju, tyle że bawełnianych pod żadnym pozorem nie mamy prawa nosić. Dziwne. Bluzki tylko służbowe a mundurki jak się da: jedne granatowe, z odzysku po tych, które odeszły, jeśli ktoś się w nie wciśnie. Czasem czarne lub granatowe, jakie się trafią, z własnej szafy albo z lumpeksu. Tutaj panuje pełna dowolność. Ciąg dalszy wiadomości nastąpi niebawem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)