Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śmieszne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śmieszne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2014

Torebki, torby i torbiszcza


     Chwała internetowi, chociaż czasem bokiem wychodzi! Szczęśliwie można tu też spotkać ludzi inteligentnych, z ogromnym poczuciem humoru , których gdyby nie przeklęty i błogosławiony internet nigdy w życiu nie miała bym okazji spotkać. Tym bardziej, że często mieszkamy nie tylko w różnych miastach, różnych krajach ale nawet na różnych kontynentach. A jednak..... a jednak jak mówi się potocznie "nadajemy na tych samych falach" czyli mamy podobne poczucie humoru, podobne poglądy, podobne sympatie i antypatie. Jak to miło przestać czuć się dziwadłem, któremu niekoniecznie podoba się to co masom i które lubi chodzić własnymi drogami :)
     Właśnie dzięki internetowi dokładniej mówiąc portalowi społecznościowemu FB moim oczom ukazała się poniższa fotografia cudnej, moim zdaniem, torby z dowcipnym napisem.  




     Już dawno nosiłam się z zamiarem napisania czegoś na temat toreb. Jestem kobietą, jak każda kobieta trochę "sroką" więc lubię też ładne i funkcjonalne torby. Owszem, znam nazwiska kreatorów mody na świecie :  Hermes, Versace, Paco Rabanne, Yves st. Laurent, Christian Dior , Nina Ricci, Coco Chanel. Może i miło byłoby mieć torebkę zaprojektowaną przez któregoś z nich ale pogoń niektórych osób (szczególnie tych, którzy wyrwali się z tak zwanych nizin społecznych ) za wszystkim co "markowe" zawsze mnie śmieszyła i śmieszy nadal ! To właśnie świadectwo prostactwa moim zdaniem i tyle! Torebka markowa a i owszem, ale żeby dobrać odpowiednią torbę do odpowiedniego stroju na to już właścicielek markowych torebek nie stać. Pieniądze owszem, mają, ale smaku i wiadomości co do czego pasuje a co nie, za grosz!
     Czułam się równie dobrze w ubraniach pochodzących z paczek przysyłanych z zachodu przez przyjaciółki mojej mamy, jak teraz w kupowanych  przeze mnie ciuszkach z second handów i jak bym się czuła w sukni zaprojektowanej specjalnie dla mnie przez jakiegoś kreatora mody. Nie zwracam jednak zupełnie uwagi na to, jakiej marki jest torebka tylko na to,  czy mi się podoba czy nie. To, że jest "markowa" nie zawsze znaczy, że jest elegancka albo ładna. Czasem wprost przeciwnie bo kreatorzy mody prześcigają się żeby zrobić oszałamiające wrażenie i robią.... ale szczególnie na prostakach ! 
     Od dłuższego czasu obserwuję na ulicach mojego miasta nową modę i znów pękam  ze śmiechu! Otóż śniadania do pracy ludzie noszą w firmowych papierowych  lakierowanych torbach mniejszych i większych z właściwymi napisami (myślę, że o 8 rano idą do pracy a nie z zakupami robionymi w firmowych sklepach). Mamy więc od razu przegląd tego, jakie sklepy najczęściej odwiedzają "nowi Warszawiacy" bo prawdziwi Warszawiacy raczej nie chwalą się tym, gdzie robią zakupy.  Nie wiem, czy miała bym ochotę jeść śniadanie które niosłam w torebce z napisem "Intimissimi" (firma sprzedająca biustonosze i majtki) .....
     Zupełnie inne zagadnienie to nazywane przeze mnie torbiszcza, czyli torby damskie często wielkości średniej walizki, a czasem nawet większej, w których wszystko świetnie się mieści ale za to znalezienie czegokolwiek graniczy niemal z cudem. Potem biedne słabe kobietki wręczają takie torbiszcze swojemu mężczyźnie bo ciężka... No pewnie że ciężka jak się do niej tyle napchało i taki biedak z damskim torbiszczem w ręku albo na ramieniu (bo chciał ulżyć damie albo jest na tyle kulturalny, że nie potrafił odmówić) wygląda po prostu.... śmiesznie. Co innego dźwigać siatkę z zakupami ale takie torbiszcze? Idiotyczny widok. Naprawdę!
    

poniedziałek, 9 czerwca 2014

KRASNOLUDKI

   Postanowiłam rozwiać trochę ten trochę smętny nastrój który zakradł się do mojego bloga w związku z tym, co dzieje się wokół nas...Dlatego właśnie postanowiłam napisać o krasnoludkach. Każdy z nas, w dzieciństwie, słyszał pewnie przynajmniej raz bajkę o tym sympatycznych stworkach. W zasadzie są to stworki przesympatyczne jeżeli ktoś obchodzi się z nimi grzecznie,  ale spróbujcie "wejść im na odcisk" a sami zobaczycie do czego zdolne są rozzłoszczone krasnoludki.... więc nie radzę! To szczera prawda, że .....krasnoludki są na świecie. Przynajmniej we Wrocławiu, mieście otwartym, serdecznym, przyjaznym dla ludzi różnych narodowości i kultur. Jest w nim sporo Kresowiaków, którzy są zawsze bardzo serdeczni, "ciepli" i otwarci. Być może właśnie dlatego  krasnoludki osiedliły się jakiś czas temu we Wrocławiu i zamieszkują tam po dziś dzień. Udało mi się je podpatrzyć i sfotografować z bliska. Są naprawdę słodkie i znajdują się w różnych miejscach miasta krasnoludkowym zwyczajem tam, gdzie się ich człowiek najmniej spodziewa.







sobota, 24 maja 2014

Kradzione nie tuczy czyli sposób na to, jak można udusić się bajaderką :)



Miejsce akcji : sklep ogólnospożywczy w dużym mieście
Osoby: klientka, ekspedientka, kierowniczka sklepu, pomocnik sklepowy
Czas akcji: piątek, godziny poranne.
     W sklepie jeszcze niewielu klientów, tłok zaczyna się dopiero koło południa. Wchodzi klientka, nieznana personelowi, niestety nieco niedomyta. Nagle kobieta upuszcza koszyk, wali się na kolana,zaczyna wymachiwać rękami, uderzać się po bokach, schylać się i prostować. Nie wydaje z siebie żadnego głosu. Przerażona ekspedientka podbiega do niej, usiłuje nawiązać z nią jakikolwiek kontakt, wreszcie wzywa pomocnika i kierowniczkę sklepu. Wydaje się, że klientka straciła oddech. W sklepie krzyk, wszyscy tracą głowę, nikt w zdenerwowaniu nie pamięta numeru pogotowia, ekspedientka unosi ręce klientki do góry a pomocnik sklepowy wali ją po plecach. Nawet kierowniczka sklepu traci kompletnie głowę. Wreszcie klientka jakimś cudem łapie oddech i szeptem prosi żeby nie wzywać pogotowia. Po chwili stwierdza, że ma padaczkę, chciała bez popijania połknąć kilka tabletek naraz i zachłysnęła się. Prosi o wodę. Wodę podaje jej kierowniczka sklepu. Klientka pije łapczywie po czym odpoczywa chwilę. Personel radzi jej  żeby wyszła przed sklep i posiedziała chwilę na okalającym sklep murku. Klientka wychodzi. Zaintrygowany całym wydarzeniem personel sklepu postanawia przejrzeć nagranie całego wydarzenia na sklepowej kamerze. Okazało się, że klientka schowała się między półkami żeby ukraść jakieś słodycze. Między innymi jej łupem padła bajaderka, którą usiłowała ukradkiem natychmiast zjeść ale niestety bajaderka nie poszła jej na zdrowie... o mało co nie postradała życia dusząc się tą kradzioną bajaderką. To chyba nauczka którą długo się pamięta: nie kradnij bo się udusisz!